sobota, 11 czerwca 2011

czas leci...

Czasem człowiek sam nie wie, czego tak naprawdę chce. Ja nie mam zielonego pojęcia. Może niczego mi już nie trzeba. Rodzice są na najlepszej drodze do zejścia się ze sobą. Mama dość dobrze znosi chemioterapię.
Minęło już pół roku, odkąd poznałam Kubę. Święta były najwspanialszym okresem dla nas wszystkich. Tata wziął rozwód i oświadczył się mamie- again!!! Ja, co prawda, bardzo się z tego cieszę, ale mam też pewne obawy. Jak to ja! Wspieram ich z całych sił, choć ostatnio trochę mi ich brak. Niestety, nigdy nie może być cudownie przez jakiś dłuższy czas. Lekarz poradził mamie, żeby wyjechała za granicę do specjalistycznej klinki onkologicznej... a tata wraz z nią. I polecieli do L. A. A ja? A ja zostałam pod opiekuńczym nadzorem mojej kochanej babci, która zdążyła się już zaprzyjaźnić z babcią Piotra. I tak zleciał luty i marzec... Rodzice mieli wrócić w czerwcu, ale to jeszcze dwa miesiące.... i nie będzie ich na mojej osiemnastce. A miałam nadzieję, że maj to odpowiednia pora na urodziny, bo zawsze wszyscy chętnie odrywali się od rutyny i pędzili na grilla do mnie. Cóż... nie można mieć wszystkiego. Wszyscy mi uciekają...
- Piotr?- zagadnęłam do niego
- Tak?
- Czy ty jesteś pewien, że tego chcesz?
- Matko! Czy wy się zmówiłyście z moją babcią, czy jak?!
- Hej! Nie krzycz na nas!- pouczyła go Kasia
- Ty siedź cicho! Obydwie jesteście takie same. Czy wy nie możecie zrozumieć, że ja już zdecydowałem się na to... W czerwcu mam rozmowę z przełożonym.
- Piotr!!!- warknęłyśmy na niego
- A gdybyś tak spotkał tę jedną jedyną?- zapytała Kasia
- ... ale jakoś nie spotkałem.
- Kaśka! Ty wierzysz w takie rzeczy?!
- No co? W końcu ja mam swojego Adasia...
- Tak i na pewno za niego wyjdziesz. Super. Trzymam kciuki.
- Ej! Antosiu, proszę skończ z tym swoim pesymistycznym nastawieniem do świata.
- ... i do facetów- dodał Kuba
- Zmówiliście się przeciwko mnie?
Zapomniałam dodać, że przez te wszystkie miesiące bardzo się ze sobą zżyliśmy. Nawet Kasia przekonała się do Kuby, chociaż przez jakiś czas nie przepadała za nim z wiadomych powodów (dla przypomnienia- odrzucił jej zaloty). No i poznała Adama- dzięki Kubie, co tylko wzmocniło ich przyjacielskie stosunki. Każdy piątek spędzamy razem- albo u mnie albo u nich. Dziś wypadło na mnie...
- No jasne! Bo może to ty masz problem, a nie my. Może to ty jesteś za długo sama.- dorzuciła Kasia
- Zajmij się swoim Adamem, a mi daj święty spokój, dobra?! Wkurzacie mnie...
- Hej, hej! A co ja zrobiłem?
- Jeszcze nic, ale masz zamiar...
- Przecież obiecałem, ze najpierw pojadę na misję, a potem zdecyduję.
- I to ma nas uspokoić?- teraz to już przesadził
- Tosia... Uspokój się! Mam zadzwonić do Wiktora?- zapytał Piotr
- A dlaczego akurat do Wiktora?
Taaak... Wiktor- przyjaciel z klasy Piotra. Obiekt westchnień każdej dziewczyny w naszej szkole. Świetnie się dobrali. Tyle że z tą różnicą, iż Piotr chce zostać księdzem, a Wiktor... a Wiktor ma inne plany.
- Dobrze wiesz dlaczego...- odpowiedział Kasia
- Nie. Oświeć mnie!
- Oj... przydałby ci się klin. No, ale ty jeszcze nie możesz, a my już tak...- wciąż się ze mną drażniła
- I to miała być twoja odpowiedź?
- Przecież wiesz, że Wiktor się w tobie...- przerwała- OK, OK. Tylko nie zabijaj mnie tym swoim wzrokiem.
- Idę.- oznajmiłam
- Ochłoń, ochłoń.
ROZMOWA BEZ MOJEGO UDZIAŁU - MIĘDZY KUBĄ A KASIĄ:
- Co się tak zamyśliłeś, hę? O kim?- spytała Kasia
- Co? O nikim.
- Piotrek, bo ja mam takie dziwne przeczucie, wiesz?
- Doprawdy?
- Tak.
- Powiedz...
- Mam wrażenie, że ty jesteś zazdrosny o Tosię. Teraz, jak wspomniałam o Wiktorze...
- Po prostu chcę, żeby była szczęśliwa.
- Jak my wszyscy. ... ale nie zaprzeczyłeś. O Boże! To prawda. Ty ją...
- ... kocham ją.- wyznał
- Jak siostrę?
- Nie, jak dziewczynę.
- A co z seminarium? Przecież teraz...
- Chcę iść na prawo.
- Dla niej...
- Nie... już dawno tak postanowiłem. To był plan B. Wyjadę i się nie dowie, rozumiesz?
- Nie! Co ty sobie myślisz?
- Że ze mną nie będzie szczęśliwa.
- Skąd możesz o tym wiedzieć, skoro nie spróbowałeś?!
WESZŁAM...
- Czemu tak krzyczycie?! Słychać was na dole...
- Tak? To o czym rozmawialiśmy?- przestraszył się Piotr
- Dobra... tego nie wiem. Ale może mi powiecie?
- Rozmawialiśmy o...- zaczęła Kasia
- ... o Adamie. W końcu ja, Wiktor i Adam tak dobrze się znamy.- dokończył za nią Piotr
- Tak. Znane trio przystojniaczków. - dodałam
- Hahahahahahaha- skwitował sarkastycznie Piotr.