Minęło już pół roku, odkąd poznałam Kubę. Święta były najwspanialszym okresem dla nas wszystkich. Tata wziął rozwód i oświadczył się mamie- again!!! Ja, co prawda, bardzo się z tego cieszę, ale mam też pewne obawy. Jak to ja! Wspieram ich z całych sił, choć ostatnio trochę mi ich brak. Niestety, nigdy nie może być cudownie przez jakiś dłuższy czas. Lekarz poradził mamie, żeby wyjechała za granicę do specjalistycznej klinki onkologicznej... a tata wraz z nią. I polecieli do L. A. A ja? A ja zostałam pod opiekuńczym nadzorem mojej kochanej babci, która zdążyła się już zaprzyjaźnić z babcią Piotra. I tak zleciał luty i marzec... Rodzice mieli wrócić w czerwcu, ale to jeszcze dwa miesiące.... i nie będzie ich na mojej osiemnastce. A miałam nadzieję, że maj to odpowiednia pora na urodziny, bo zawsze wszyscy chętnie odrywali się od rutyny i pędzili na grilla do mnie. Cóż... nie można mieć wszystkiego. Wszyscy mi uciekają...
- Piotr?- zagadnęłam do niego
- Tak?
- Czy ty jesteś pewien, że tego chcesz?
- Matko! Czy wy się zmówiłyście z moją babcią, czy jak?!
- Hej! Nie krzycz na nas!- pouczyła go Kasia
- Ty siedź cicho! Obydwie jesteście takie same. Czy wy nie możecie zrozumieć, że ja już zdecydowałem się na to... W czerwcu mam rozmowę z przełożonym.
- Piotr!!!- warknęłyśmy na niego
- A gdybyś tak spotkał tę jedną jedyną?- zapytała Kasia
- ... ale jakoś nie spotkałem.
- Kaśka! Ty wierzysz w takie rzeczy?!
- No co? W końcu ja mam swojego Adasia...
- Tak i na pewno za niego wyjdziesz. Super. Trzymam kciuki.
- Ej! Antosiu, proszę skończ z tym swoim pesymistycznym nastawieniem do świata.
- ... i do facetów- dodał Kuba
- Zmówiliście się przeciwko mnie?
Zapomniałam dodać, że przez te wszystkie miesiące bardzo się ze sobą zżyliśmy. Nawet Kasia przekonała się do Kuby, chociaż przez jakiś czas nie przepadała za nim z wiadomych powodów (dla przypomnienia- odrzucił jej zaloty). No i poznała Adama- dzięki Kubie, co tylko wzmocniło ich przyjacielskie stosunki. Każdy piątek spędzamy razem- albo u mnie albo u nich. Dziś wypadło na mnie...
- No jasne! Bo może to ty masz problem, a nie my. Może to ty jesteś za długo sama.- dorzuciła Kasia
- Zajmij się swoim Adamem, a mi daj święty spokój, dobra?! Wkurzacie mnie...
- Hej, hej! A co ja zrobiłem?
- Jeszcze nic, ale masz zamiar...
- Przecież obiecałem, ze najpierw pojadę na misję, a potem zdecyduję.
- I to ma nas uspokoić?- teraz to już przesadził
- Tosia... Uspokój się! Mam zadzwonić do Wiktora?- zapytał Piotr
- A dlaczego akurat do Wiktora?
Taaak... Wiktor- przyjaciel z klasy Piotra. Obiekt westchnień każdej dziewczyny w naszej szkole. Świetnie się dobrali. Tyle że z tą różnicą, iż Piotr chce zostać księdzem, a Wiktor... a Wiktor ma inne plany.
- Dobrze wiesz dlaczego...- odpowiedział Kasia
- Nie. Oświeć mnie!
- Oj... przydałby ci się klin. No, ale ty jeszcze nie możesz, a my już tak...- wciąż się ze mną drażniła
- I to miała być twoja odpowiedź?
- Przecież wiesz, że Wiktor się w tobie...- przerwała- OK, OK. Tylko nie zabijaj mnie tym swoim wzrokiem.
- Idę.- oznajmiłam
- Ochłoń, ochłoń.
ROZMOWA BEZ MOJEGO UDZIAŁU - MIĘDZY KUBĄ A KASIĄ:
- Co się tak zamyśliłeś, hę? O kim?- spytała Kasia
- Co? O nikim.
- Piotrek, bo ja mam takie dziwne przeczucie, wiesz?
- Doprawdy?
- Tak.
- Powiedz...
- Mam wrażenie, że ty jesteś zazdrosny o Tosię. Teraz, jak wspomniałam o Wiktorze...
- Po prostu chcę, żeby była szczęśliwa.
- Jak my wszyscy. ... ale nie zaprzeczyłeś. O Boże! To prawda. Ty ją...
- ... kocham ją.- wyznał
- Jak siostrę?
- Nie, jak dziewczynę.
- A co z seminarium? Przecież teraz...
- Chcę iść na prawo.
- Dla niej...
- Nie... już dawno tak postanowiłem. To był plan B. Wyjadę i się nie dowie, rozumiesz?
- Nie! Co ty sobie myślisz?
- Że ze mną nie będzie szczęśliwa.
- Skąd możesz o tym wiedzieć, skoro nie spróbowałeś?!
WESZŁAM...
- Czemu tak krzyczycie?! Słychać was na dole...
- Tak? To o czym rozmawialiśmy?- przestraszył się Piotr
- Dobra... tego nie wiem. Ale może mi powiecie?
- Rozmawialiśmy o...- zaczęła Kasia
- ... o Adamie. W końcu ja, Wiktor i Adam tak dobrze się znamy.- dokończył za nią Piotr
- Tak. Znane trio przystojniaczków. - dodałam
- Hahahahahahaha- skwitował sarkastycznie Piotr.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz