niedziela, 29 maja 2011

NIESPODZIANKA!!!

Była już ósma, ale nie bardzo się tym przejmowałam. Chciałam z kimś pogadać. Wiedziałam, że on mnie zrozumie. Przecież tyle już w życiu przeszedł. Mogłam mu zaufać- czułam to.
Biegłam w strugach deszczu, ale wreszcie dotarłam do domu mojego nowego przyjaciela. Moi rodzice nie sprzeciwiali się temu spotkaniu- powiedzieli, że muszę odreagować. Byłam im za to wdzięczna. Oczywiście nic im nie mówiłam na temat tego, z kim się umówiłam- jeszcze by sobie coś pomyśleli.
Nagle ktoś otworzył drzwi. Urocza staruszka uśmiechnęła się do mnie szeroko i skinęła ręką w zapraszającym geście. Pół minuty później obok nas pojawił się Kuba.
- Cześć!- przywitał się
- Hej!- odpowiedziałam
- Babciu, pozwól, że zajmę się naszym gościem. Wracaj do salonu i obejrzyj coś sobie- zwrócił się do swojej opiekunki
- Piotrusiu, kochaniutki, upiekłam ciasteczka. Idźcie do pokoju, a ja wam wszystko przyniosę. I nic nie mów. Mam jeszcze trochę siły. Chyba nie chcesz mnie urazić, co?
- Sprytnie, babciu, baaaardzo sprytnie. Niech ci będzie. Dziękuję.- kiedy to powiedział pocałował ją w rękę. Ten gest był niezwykle ujmujący.
Weszliśmy do środka. Kuba zaprowadził mnie do swojego lokum. Duże i przestronne pomieszczenie robiło na mnie ogromne wrażenie. Dębowe łóżko i stare biurko, olbrzymia szafa i mnóstwo innych dodatków świetnie ze sobą współgrały, dając obraz gigantyzmu, co zapierało mi dech w piersiach.
- Wow!-wykrztusiłam- tak tu pięknie. Staroświecko, ale i nowocześnie. Cudownie.- pochwaliłam pomieszczenie
- Dzięki. Moja babcia ma talent. To był pokój mojego taty. Większość rzeczy jest jego. Cóż...
- Mnóstwo wspomnień...
- To dobrze. Reminiscencje są bardzo ważne w życiu każdego człowieka. Także w moim.
Uśmiechnęłam się. Zgadzałam się z nim w 100%.
- KUBA? Mogę cię o coś zapytać?
- Dawaj...
- Dlaczego twoja babcia nazwała cię Piotrem?
- Wiedziałem, że będziesz chciała o to zapytać. Hmmm... Mój dziadek nazywał się Piotr. Piotr było też drugim imieniem mojego taty.... i moim.
- Więc ty też masz drugie imię? Fajnie. Czyli mogę mówić na ciebie Piotr, tak?
- Oczywiście. Będzie mi miło, Tosiu.
- Jako jedyny ze wszystkich moich znajomych nazywasz mnie Tosią.
- Wolałabyś: Mania?
- Nie. Wcale nie. Tosia jest równie... Tosia jest dla mnie równoznaczna z Manią.
- Tosiu... kiedy do mnie dzwoniłaś, to mówiłaś, że... że coś się stało.
- Tak. Chodzi o to, że...
- Przyniosłam wam przekąskę i coś do picia.- przerwała nam starsza pani
- Dziękujemy- natychmiast zareagowałam
- Dziękujemy, babciu. Jesteś kochana- powiedział Kuba, przejmując od kobiety tacę ze smakołykami.
- Oj, dzieci! Nie ma za co. Już, już. Zostawiam was samych. Pa!- i wyszła
- Kontynuuj, a ja cię słucham.
- Piotr, chodzi o to, że Sara zdradziła mojego tatę, a on się do nas przeprowadził i rozmawiał z mamą, i wtedy mama go przytuliła, a on tak na nią patrzył, jak dawniej... a ja...
- ... a ty masz teraz nadzieję, że oni do siebie wrócą?- zgadł
- Taaak. Emm... Wiem, że nie powinnam. Chociaż mam wrażenie, iż oni nadal coś do siebie czują, rozumiesz?
- Tosiu, nadzieję zawsze warto mieć, ale z tym wiąże się pewne ryzyko. Przecież twoje marzenie może się rozpłynąć w ciągu jednej sekundy. Jeśli coś nie pójdzie po twojej myśli, to się zawiedziesz.
- Elokwentny to twoje trzecie imię?- zażartowałam
- Zawsze byłem dobry z polskiego. - zawtórował mi- ... wracając do meritum...
- Piotr, ja zdaję sobie z tego sprawę. Dam radę. Już tyle razy byłam poddawana różnym próbom i złudzeniom. Zawiodłam się i to nie raz. Ja tylko chcę, żeby byli szczęśliwi, ale za dobrze ich znam. I jeden i drugi jest uparty jak osioł!
- Jesteś niesamowita!
- Co? Dlaczego?- zdziwiłam się
- Czy ty kiedykolwiek myślisz o sobie? Jak nie Kasią, to rodzicami się zajmujesz. Gdzie ty jesteś?
- Oni się mną opiekują, a ja nimi. Taka transakcja wymienna. Jestem im to winna.
- ... i do tego odpowiedzialna, błyskotliwa, inteligentna oraz uparta- po rodzicach
- Hahahaha... Ach, Kubuś, Kubuś...
- Czemu postanowiłaś właśnie ze mną o tym porozmawiać?- zapytał nagle
- Cóż, masz ogromne doświadczenie życiowe i wiedziałam, że mogę ci zaufać.
- Nie spodziewałem się tego. Zwłaszcza, że na samym początku nie bardzo się między nami układało.
- Wiem, wiem... przepraszam. Byłam taka oschła. To moja broń.
- Broń?
- Tak. Należę do kobiet, które uczą się na błędach innych, a nie tylko na swoich. Taka empatia. Sparzyłam się nie raz za pośrednictwem Kasi i mamy.
- OK. Łapię. Ale to dobrze, bo przynajmniej byle kto nie będzie ci zawracał w głowie.
- Myślisz?
- No jasne.
- Rozmawiamy tylko o mnie. Jestem egoistką! Opowiedz mi coś o sobie. Oprócz tego, że mącisz dziewczynom w głowie za pomocą aparycji, to... czym jeszcze się zajmujesz?
- Ja? Mącę dziewczynom w głowie? Ach ty, ty! Uczę się. Trochę piszę...
- Piszesz?
- Tak, lecz nie pamiętnik. I nie biografię. Raczej książkę. Tak dla wprawy.-wyznał
- To wspaniale! Większość chłopaków w twoim wieku jest gburowata i choć to przykre, ale również należy do analfabetów.
- Wiem. Wolałem tego uniknąć, jeżeli chodzi o mnie.
- Nie ma szans. Głupota się ciebie nie ima.
- Dziękuję.
- Ależ nie ma za co. Mów dalej...- zachęciłam go
- ... no i najprawdopodobniej po liceum udam się do seminarium.
S-Z-O-K !!!
- Że co?! Jak to?
- Normalnie. Tylko ty i babcia o tym wiecie. Ona podobnie zareagowała, bo stwierdziła, że jestem "jedyną szansą na przedłużenie rodu". Musiała się z tym pogodzić. Choć zajęło jej to troszkę czasu...
- To kiedy poczułeś powołanie?
- Dwa lata temu.
- Aha. Nie bój się- nikomu nie powiem.
- Byłbym wdzięczny.
- Dlaczego akurat mi...?
- Szczerość za szczerość. Plus oczekuję z twojej strony aprobaty i przyjacielskiego wsparcia.
- Możesz na mnie liczyć.
- To bardzo dużo dla mnie znaczy.
- Piotr?
- Tak?
- Czy mogę... przytulić cię?
- Oczywiście. Chodź.- zachęcił mnie gestem dłoni
Podeszłam do niego i poczułam się bezpieczna. Jego ramiona były dla mnie ostoją spokoju. Nie chciałam iść, ale czas dawał o sobie znać. Podziękowałam za wszystko i wróciłam do siebie. Rodzice o nic nie pytali. Siedzieli w salonie i gawędzili przy włączonym telewizorze i płonącym kominku. Atmosfera była cudowna. Znowu nabrałam chęci do życia. Mama chyba też.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz